„W społeczeństwie polskim do dziś żywe są tradycje Grunwaldu

Polityka partii komunistycznej wiązała się z przeświadczeniem o potrzebie dynamicznej industrializacji kraju. To zaś nieuchronnie prowadziło do przemian społecznych, wywyższenia osób pracujących fizycznie, zmian w samej mentalności ludzkiej. System ten jednak obarczony był wadą, szybko okazało się, że prowadzi do częstych kryzysów i sprzeciwu społecznego.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

„W społeczeństwie polskim do dziś żywe są tradycje Grunwaldu

Post autor: Warka » 02 maja 2011, 22:54

„W społeczeństwie polskim do dziś żywe są tradycje Grunwaldu”. O bitwie w PRL
Tomasz Leszkowicz

Dla polskich komunistów ideologia marksistowska nie była wystarczającą legitymizacją ich władzy. Aby uzasadnić swoje rządy, włodarze Polski Ludowej ukazywali siebie jako spadkobierców polskiej tradycji i reprezentantów interesu narodowego. Stąd też specyficzna polityka historyczna, której jednym z elementów była tradycja bitwy pod Grunwaldem.

Tradycja grunwaldzka towarzyszyła przyszłym rządzącym powojenną Polską niemalże od początku ich działalności. Jako pierwsi wykorzystali to komuniści przebywający w ZSRR i zorganizowani w Związek Patriotów Polskich. Okazją do tego było powstanie 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki dowodzonej przez gen. Zygmunta Berlinga. Przysięga dywizji, zorganizowana w obozie w Sielcach nad Oką (miejsce to wybrano nieprzypadkowo, nazwa brzmiała o wiele bardziej polsko niż Buzułuk, gdzie formowano oddziały gen. Andersa) miała miejsce właśnie 15 lipca 1943 roku.

Niedługo potem dowództwo Gwardii Ludowej, czyli partyzantki związanej z Polską Partią Robotniczą, ustanowiło Order Krzyża Grunwaldu. Odznaczenie to, zatwierdzone w następnym roku przez Krajową Radę Narodową, stało się głównym odznaczeniem wojskowym PRL, chociaż w hierarchii orderów Krzyż Grunwaldu był mniej więcej równorzędny Orderowi Virtuti Militari. Krzyż Grunwaldu do końca PRL otrzymali m.in. gen. Dwight Eisenhower i Jean de Lattre de Tassigny, liczni marszałkowie ZSRR (Żukow, Koniew, Wasilewski, Jakubowski), generałowie polscy (Rola-Żymierski, Świerczewski, Berling, Popławski, a także pośmiertnie Władysław Sikorski), politycy międzywojenni (Wincenty Witos, Mieczysław Niedziałkowski, Norbert Barlicki), bohaterowie polskiego ruchu komunistycznego, astronauci (Jurij Gagarin, Mirosław Hermaszewski) a także jednostki wojskowe (1. Armia Wojska Polskiego, Brygada Międzynarodowa im. Jarosława Dąbrowskiego) oraz miasta czy obszary (Warszawa, Lublin, Kielecczyzna).

Order Krzyża Grunwaldu na banknocie 50 zł z 1975 roku
Kolejne zwycięstwo w walce z germańskim Drang nach Osten

Plakat „Grunwald 1410 – Berlin 1945” (Tadeusz Trepkowski, 1945 r.) Koniec wojny przyniósł nową erupcję nawiązań do Grunwaldu. Znany jest plakat propagandowy z 1945 roku przedstawiający wrony, dwa hełmy: rycerski i hitlerowski oraz hasła: Grunwald 1410 oraz Berlin 1945. Władze bardzo chętnie wykorzystywały takie analogie. 15 lipca 1945 roku, w trakcie obchodów 535 rocznicy bitwy, planowano zorganizować oryginalny spektakl – zdobyte w czasie ostatnich walk z Niemcami sztandary oddziałów hitlerowskich miały zostać złożone u stóp Bolesława Bieruta pełniącego obowiązki głowy państwa. Rytuał ten miał nawiązywać do złożenia przed Jagiełłą zdobytych w 1410 roku chorągwi krzyżackich. Warto przypomnieć, że połączono tu tradycje polską z rytuałem współczesnym – 24 czerwca tego samego roku, w czasie defilady zwycięstwa w Moskwie, sztandary hitlerowskie złożono przed Mauzoleum Lenina. W Polsce miały one jednak trafić w miejsce bardziej związane z tradycją, mianowicie do katedry na Wawelu (warto przypomnieć, że okres zaraz po wojnie to czas, gdy komuniści raczej nie toczyli otwartej wojny z Kościołem). Ostatecznie z całej koncepcji zrezygnowano.

Wspomnieć też należy, że kilka lat po wojnie ostatecznie rozebrano leżące między Sudwą a Olsztynkiem, a wysadzone przez wycofujących się Niemców mauzoleum marszałka Paula von Hindenburga upamiętniające zwycięstwo niemieckie w bitwie pod Tannebergiem (pol. Stębark, wieś sąsiadująca z Grunwaldem). Uzyskane w ten sposób płyty granitowe wykorzystano m.in. do budowy gmachu Komitetu Centralnego PZPR w Warszawie i znajdującego się naprzeciwko tego budynku Pomnika Bojowników o Polskę Ludową oraz Pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej w Olsztynie. Pomniki upadają, ale cokoły nadal można jakoś wykorzystać...

Mauzoleum Hindenburga widziane z lotu ptaka
Wielka celebra

Szczyt popularność mitu grunwaldzkiego przypadł na rok 1960, kiedy to obchodzono 550. rocznicę bitwy. Okres ten to czas rządów ekipy Władysława Gomułki, która powoli dryfowała w kierunku komunizmu narodowego, czego kulminacją były wydarzenia tzw. Marca ’68. W lipcu 1960 roku ostrze ataku skierowane było jednak przeciw Niemcom Zachodnim, które nie chciały uznać polskiej granicy na Odrze oraz Nysie Łużyckiej i dążyły do wzmocnienia swojego potencjału militarnego (m.in. zabiegając o uzyskanie broni jądrowej).

W dokumencie przygotowanym przez Sekretariat KC PZPR w 1957 roku, który zawierał wytyczne w sprawie organizacji obchodów, sugerowano oparcie się na kilku filarach, m.in. podkreślaniu odwiecznej polskości Ziem Zachodnich i Północnych oraz pokazaniu, że Polska Ludowa wraz z innymi krajami obozu socjalistycznego jest zdolna do pokonania tradycyjnego niemieckiego Drang nach Osten. Dokument zawierał także inną wskazówkę: Umocnić i pogłębić tradycyjną, trwającą od wieków przyjaźń narodu polskiego z narodami Rosji i Litwy, Ukrainy, Białorusi i Czechosłowacji. Bitwa pod Grunwaldem stanowi przykład i symbol możliwości i znaczenia, jakie daje tym krajom braterska jedność działania.

W całej Polsce organizowano mniejsze uroczystości związane z rocznicą zwycięstwa nad Zakonem Krzyżackim. Pobrano m.in. grudki ziemi ze 132 miejsc walki z naporem germańskim z lat 963–1945, w tym nawet nawet spod pomnika Mikołaja Kopernika w Olsztynie, który jako obrońca tamtejszego zamku w czasie ostatniej wojny z Zakonem (1519–1521) również stał się weteranem walk z Krzyżakami.

Główne uroczystości zorganizowano jednak wówczas na polach grunwaldzkich. Obchody stały się kolejną okazją do zorganizowania wielkiego zlotu organizacji młodzieżowych (Związek Młodzieży Socjalistycznej, Związek Młodzieży Wiejskiej, Związek Harcerstwa Polskiego, Zrzeszenie Studentów Polskich), w którym brało udział kilkanaście tysięcy młodych ludzi. Przedstawiciele młodzieży złożyli także uroczystą przysięgę: Ślubujemy Ci Polsko: jedność młodzieży miasta i wsi w służbie narodu, socjalizmu i pokoju [...] Zespalać wszystkie siły naszego pokolenia pod ideowym przewodnictwem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej [...] Zespalać wszystkie siły naszego pokolenia do walki z wszetecznictwem, ciemnotą i zacofaniem [...] w braterstwie i jedności z krajami socjalizmu, w solidarności z ludźmi całego świata.

Rocznica bitwy pod Grunwaldem była typowym wielkim świętem państwowym tej epoki. Uroczystość oglądało (według oficjalnych danych) ok. 200 tys. widzów. Obowiązkowym punktem było przemówienie Władysława Gomułki oraz wystąpienia gości z „bratnich krajów”. Nie brakło rozmachu: był salut armatni, wypuszczono w niebo ogromną ilość gołębi, urządzono występy artystyczne, a główną atrakcją były pokazy lotnicze. Wówczas też odsłonięto monumentalny pomnik stojący do dziś na polach grunwaldzkich. Pod nim właśnie złożono urny z ziemią z miejsc walk z Niemcami.

Maszty symbolizujące chorągwie, fragment Pomnika Zwycięstwa Grunwaldzkiego na polu bitwy (fot. Andrzej Barabasz, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

To, że na polach Grunwaldu odbywały się co roku imprezy masowe, stało się wręcz stałym elementem lokalnego życia. Co ciekawe, nie musiało to być akceptowane przez mieszkańców wsi. W 1970 roku, z okazji obchodów Święta Zwycięstwa (9 maja), w całym kraju zorganizowano spotkania ludności wiejskiej z oficerami Wojska Polskiego, którzy pełnili z tej okazji funkcję agitatorów. W archiwum KC PZPR zachował się raport z tych spotkań w województwie olsztyńskim. Propagandyści donosili, że zdecydowana większość spotkań odbyła się, nie udało się ich zorganizować tylko w kilku miejscach, m.in. w gromadzie Grunwald. Jak podkreślano, były to środowiska trudne, gdzie zawsze istniały problemy z organizacją imprez i zebrań. Czyżby więc mieszkańcy Grunwaldu uodpornili się na propagandę jako pierwsi?
Grunwald na ekranach kin

Z okazji 550 rocznicy zwycięstwa grunwaldzkiego na ekranach polskich kin pojawił się film w reżyserii Aleksandra Forda pt. Krzyżacy, z Emilem Karewiczem w roli Jagiełły i Stanisławem Jasiukiewiczem jako Ulrichem von Jungingenem. Film obejrzały 32 miliony widzów (Polska liczyła wówczas ok. 30 milionów mieszkańców), co stanowi do tej pory rekord oglądalności w historii polskiego filmu (prawdopodobnie nie do pobicia w obecnych czasach). Film Forda został również zgłoszony jako kandydat do Oskara w kategorii filmów nieanglojęzycznych.

Heroiczna opowieść o Zbyszku z Bogdańca, Danusi Jurandównie i Jagience zawiera także sporo niewidocznych na pierwszy rzut oka wątków propagandowych. W scenie narady dowódców polskich przed bitwą pojawia się, nie występujący w powieści Sienkiewicza, brat Jagiełły Semen-Lingwen, dowodzący słynnymi pułkami smoleńskimi (ich udział w bitwie stanowić miał zapowiedź polsko-radzieckiego braterstwa broni). Chwilę potem, na zakończenie narady krzyżackiej, von Jungingen oświadcza: Do dzieła bracia! Będzie ono krwawe, ale na tysiąclecia zapewnimy panowanie chrześcijaństwa na Wschodzie! Jego doradcy odpowiadają kilkukrotnym okrzykiem heil! (Krzyżacy heilują też w momencie, gdy w czasie bitwy zdobywają polską chorągiew). Gdy zaś w ostatniej scenie filmu polscy rycerze rzucają pod nogi Jagiełły zdobyte chorągwie krzyżackie (motyw jak widać chętnie wykorzystywany przez propagandzistów) i kładą na nich ciało wielkiego mistrza, król Polski mówi: Oto jest ten, który jeszcze dziś rano mienił się być większym niż wszyscy mocarze. Analogie miały być (i są) widoczne po chwili zastanowienia.

Władysław Jagiełło (Emil Karewicz) nad ciałem Urlicha vov Jungingena – kadr z filmu „Krzyżacy” Aleksandra Forda (ze zbiorów Muzeum Kinematografii w Łodzi)

Profesor Marcin Kula, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego zajmujący się dziejami PRL, wspomina, że jako młody człowiek uczestniczył w pokazie filmu Forda, w który wpleciono archiwalne zdjęcia z czasów drugiej wojny światowej dokumentujące zbrodnie hitlerowskie. Jak widać, czasem rezygnowano z aluzji, przekazując treść propagandową „otwartym tekstem”.
Po co to wszystko?

Polityka historyczna pełni zwykle funkcję wewnętrzną i zewnętrzną. Z punktu widzenia pierwszej z nich, nawiązania do tradycji grunwaldzkiej miały pokazywać polskich komunistów jako stojących na straży narodowej historii, dziedzictwa i racji stanu. Niech nas atakują jako polskich komunistów – te słowa Władysława Gomułki z okresu tuż po wojnie doskonale pokazują ten sposób myślenia.

Dochodziło czasem do sytuacji absurdalnych z punktu widzenia logiki ideologii. Piotr Osęka, adiunkt w Instytucie Studiów Politycznych PAN, następująco opisuje akademie w czasie obchodów rocznicy bitwy w 1960 roku: Na wzgórzu, z którego przed pięcioma wiekami Jagiełło dowodził wojskami polsko-litewskimi, ustawiono trybunę dla Gomułki, Cyrankiewicza i pozostałych członków kierownictwa. Podwyższenie obwieszono replikami dawnych sztandarów wojskowych: w ten sposób wodzowie proletariatu wystąpili wśród koron, postaci świętych i szlacheckich insygniów. Czyżby komuniści chcieli sprawiać wrażenie, że są kontynuatorami polityki Jagiełły?

Plakat „Z mroków średniowiecza krucjata przeciwko Polsce” W wymiarze zewnętrznym, obchody grunwaldzkie tradycyjnie skierowane były przeciwko Niemcom, przede wszystkim tym z Zachodu. Propaganda tworzyła ciągi wydarzeń w odwiecznym sporze polsko-niemieckim: Cedynia – Grunwald – Berlin, a Ulrich von Jungingen miał być przodkiem Bismarcka, Hitlera, Hupki i Czai (dwaj ostatni, jako przywódcy niemieckich wypędzonych, byli głównymi bohaterami propagandy peerelowskiej). Wykorzystywano również fotografię kanclerza RFN Konrada Adenauera, honorowego członka istniejącego wszak do dzisiaj Zakonu Krzyżackiego, ubranego w biały płaszcz z czarnym krzyżem – zdjęcie to, wielokrotnie powielane przez propagandystów, najbardziej znane jest z plakatu z okresu stanu wojennego Z mroków średniowiecza krucjata przeciwko Polsce.

Granie na nutach antyniemieckich było właściwie jednym z niewielu pól, na których komuniści mogli rzeczywiście wystąpić w roli obrońców polskiej racji stanu. Polacy, pamiętający drugą wojnę światową lub żyjący w jej cieniu, byli wrogo nastawieni do Niemców, a twarda polityka zachodnioniemieckiej prawicy w kwestii granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej tylko tę niechęć podsycała. Nic dziwnego, że wykorzystywano triumf nad Krzyżakami do podgrzewania antyniemieckich nastrojów.
Koniec?

Rozkwit tradycji grunwaldzkich to właściwie pierwsze 25 lat istnienia Polski Ludowej. Gdy w 1970 roku podpisana została umowa z RFN o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych, ostrze antyniemieckie w polskiej polityce zagranicznej stępiło się, zwłaszcza, że niedługo potem z Bonn popłynęły do Polski kredyty inwestycyjne. Warto pamiętać też, że właśnie około 1970 roku nastąpiła w Polsce zmiana pokoleniowa, która utrudniła tradycyjną propagandę. Niełatwo było już wygrywać cokolwiek na heroicznych początkach okresu odbudowy państwa i budowania socjalizmu czy też na pamięci trudnych doświadczeń wojny. Z tego też wynika prawdopodobnie pojawienie się gierkowskiej propagandy sukcesu nastawionej na nowoczesność. Grunwald był już dla młodych ludzi raczej cząstką historii, o której cały czas, w sposób nudny i sztampowy, mówi się w szkole.

W latach 80-tych z tradycji grunwaldzkiej pozostały już tylko dwa elementy. Pierwszy z nich to powstanie i funkcjonowanie Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald” skupiającego partyjną ekstremę konserwatywno-antysemicką. Drugi to postać towarzysza Winnickiego z serialu Alternatywy 4, który w swoim bogato wyposażonym mieszkaniu trzymał obraz (trudno powiedzieć: kopię czy oryginał) Bitwa pod Grunwaldem Matejki. Był to już chyba wyłącznie przykład snobizmu wysoko awansowanego aparatczyka, a nie przejaw żywej pamięci o zwycięstwie z 1410 roku.

Okładka „Biuletynu Informacyjnego Zjednoczenia Patriotycznego «Grunwald»” (fot. okładki Foma, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)
Bibliografia:

Błażej Brzostek, PRL: propaganda czy polityka historyczna? [w:] Polityka czy propaganda. PRL wobec historii, pod red. Pawła Skibińskiego i Tomasza Wiścickiego, Warszawa 2009, s. 57-86.
Antoni Dudek, Grunwald w PRL, http://grunwald600.pl, dostęp: 16.07.2010.
Rafał Habielski, Przeszłość i pamięć historyczna w życiu kulturalnym PRL. Kilka uwag wstępnych [w:] Polityka czy propaganda..., s. 87-115.
Jerzy Holzer, Uraz, nacjonalizm, manipulacja. Kwestia niemiecka w komunistycznej Polsce, „Rocznik Polsko-Niemiecki”, t. 1 (1992), s. 7-17.
Informacja o przebiegu spotkań oficerów LWP w gromadach woj. olsztyńskiego z ludnością w dniach 2 i 3 maja 1970 roku, AAN, KC PZPR, 237/VIII-1084, k. 135-143
Jadwiga Kiwerska, W atmosferze wrogości [w:] Polacy wobec Niemców. Z dziejów kultury politycznej Polski 1945–1989, s. 45-93.
Maciej Korkuć, Polityka orderowa PRL [w:] Polityka czy propaganda. PRL wobec historii..., s. 181-210.
Robert Kostro, Niemiecka Republika Federalna w propagandzie PRL 1956–1970, „Rocznik Polsko-Niemiecki”, t. 5 (1996), s. 99-134.
Piotr Osęka, Mydlenie oczu. Przypadki propagandy w Polsce, Kraków 2010.
Tenże, Rytuały stalinizmu. Oficjalne święta i uroczystości rocznicowe w Polsce 1944–1956, Warszawa 2007.
Marcin Zaremba, Komunizm, legitymizacja, nacjonalizm. Nacjonalistyczna legitymizacja władzy komunistycznej w Polsce, Warszawa 2005.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”